Podziel się Wykop Zaćwierkaj

Różne twarze depresji

Fundacja ITAKA szuka tych, którzy zaginęli, ale też stara się zapobiegać ucieczkom nastolatków. Od kilku lat zwraca uwagę na rosnący problem depresji, która często sprawia, że ludzie znikają z domów

Tekst: Ola Rzążewska

Kiedy w Fundacji ITAKA włączany jest antydepresyjny telefon zaufania, dzwoni właściwie bez przerwy. Raz w tygodniu dyżuruje przy nim psychiatra. A ci, którzy nie czują się na siłach, by rozmawiać o swoich problemach, wysyłają mejla na adres: porady@stopdepresji.pl. Odbiera je Anna Nita, psycholog pracująca w Fundacji. – Zazwyczaj ludzie piszą o poczuciu beznadziei. Nie wierzą, że cokolwiek albo ktokolwiek może im pomóc, ale ostatecznie zwracają się jednak do nas, traktując kontakt z nami jak ostatnią deskę ratunku. Mało mówią o swoich oczekiwaniach, raczej o poczuciu opuszczenia, samotności, o problemach, których nie są już w stanie dźwigać – opowiada. 16-latki i 17-latki, gdy nie znajdują oparcia w rodzicach ani w szkole, piszą często: „Już nie wiem, co mam zrobić, jest beznadziejnie”. Depresją, jako ważnym problemem społecznym i jedną z możliwych przyczyn zaginięć, Fundacja ITAKA zajmuje się od 2001 r.

Brak sensu
Zawiedziona miłość, pierwszy związek, który się rozpada, kłopoty w szkole albo w domu to najczęstsze powody kryzysów, gdy się ma kilkanaście lat. Nastolatek, który decyduje się anonimowo poprosić o pomoc psychologa Fundacji ITAKA, zazwyczaj znajduje się w sytuacji, w której nie może dostać wsparcia od swoich bliskich. Może się boi przyznać do problemów, może się wstydzi, a może wszyscy wokoło już go kiedyś zawiedli? I wtedy szuka przez internet kontaktu z dorosłą osobą, która chce go wysłuchać. – Poczucie anonimowości jest dla nich niezwykle ważne. Zazwyczaj podpisują się tylko imieniem, a często mają adresy mejlowe, w których nie ma ani imienia, ani nazwiska. Mam wrażenie, że szukają możliwości rozmowy on-line, bo bezpośrednia rozmowa o osobistych problemach jest dla nich zbyt trudna – opowiada Anna Nita. Wiele osób, z którymi koresponduje, nie może jeszcze iść samodzielnie do lekarza, bo potrzebują na to zgody rodziców. Chcą wiedzieć, jak z nimi o tym porozmawiać albo jak skorzystać z pomocy, nie informując ich o tym. Nie chcą opowiadać mamie czy tacie o problemach, bo gdy kiedyś próbowali, dorośli te trudności zbagatelizowali. – Zawsze staram się dowiedzieć, jaka jest naprawdę sytuacja, czy ich obawy są związane z tym, że nigdy z rodzicami nie rozmawiali, czy może nie chcą ich martwić? Dopytuję, jakich reakcji się spodziewają i zawsze zachęcam jednak do prób nawiązania kontaktu. W szczególnych wypadkach, gdy sytuacja domowa jest naprawdę trudna, szukamy razem innej dorosłej osoby w ich otoczeniu, np. babci, cioci, wujka albo po prostu psychologa szkolnego, któremu będą mogli zaufać – dodaje Anna Nita. Depresja u nastolatków, to – jak twierdzą pracownicy fundacji – dość świeży temat i brakuje badań, które określiłyby skalę zjawiska. Jednak po liczbie mejli, które dostają od młodych ludzi, można wnioskować, że problem jest znaczący. – Kiedyś uważano, że zaburzenia nastroju u młodzieży są po prostu naturalne i wynikają ze zmian hormonalnych. Dziś już zupełnie inaczej patrzy się na tę sprawę, stąd i nasze zainteresowanie tym tematem. Jesteśmy przekonani, że lecząc depresję i zapobiegając jej, można uniknąć także wielu ucieczek z domu – opowiada Izabela Świergiel, która w Fundacji odpowiada m.in. za program „Nie uciekaj”.

To nie jest wyjście
Kilka lat temu na ulicach pojawiły się billboardy, a na nich hasła, które miały przekonać młodych ludzi, że problemy warto rozwiązać w inny sposób, niż znikając z domu. Za billboardami poszły też spoty reklamowe w mediach i warsztaty w szkołach. Fundacja próbuje trafić do nastolatków z informacją, że choć ucieczka wydaje się najprostszym rozwiązaniem, to wcale nim nie jest, a dodatkowo niesie ze sobą wielkie ryzyko. – Dzieciaki nie mają świadomości tego, jak szybko ulica potrafi sprowadzić człowieka na samo dno. Przygody wakacyjne szybko się kończą, trzeba znaleźć schronienie i coś do jedzenia, więc zaczynają się kradzieże i wtedy interweniuje policja. Gdy nastolatek wraca wreszcie do domu, ma już założoną kartotekę i nie zdaje sobie sprawy, że to się będzie za nim ciągnęło – opowiada Izabela Świergiel. I dodaje, że młodzi ludzie, próbując podjąć pracę, mogą też paść ofiarą oszustów i handlarzy ludźmi. Zagrożeń czyha naprawdę sporo, choć zwykle nastolatkom wydaje się, że życie podczas ucieczki jest proste i dadzą sobie radę. A dlaczego znikają z domów? Najczęściej w związku z problemami rodzinnymi, rzadziej powodem bywa romantyczna miłość czy chęć przeżycia przygody. – Czasem powodem jest poczucie samotności i opuszczenia. Oni nie mają się komu zwierzyć, wydaje się im, że kłopotów będzie przybywać, problemy będą narastać, a rodzice będą się tym tylko denerwować. Jeśli uciekinier ma szczęście, to wkrótce odwozi go do domu policja, ale jeśli nie – pada ofiarą przestępstw i jego problemy naprawdę są coraz poważniejsze – tłumaczy Izabela Świergiel. Program „Nie uciekaj” jest prowadzony przez Fundację już od 2003 r. Pod uruchomiony przez ITAKĘ numer telefonu zaufania mogą zadzwonić m.in. ci, którzy uciekli z domu, a teraz boją się albo wstydzą wrócić. Fundacja stara się nagłaśniać problem organizując także gry miejskie – w 2013 r. w grze „Znajdź mnie”, która odbyła się w Warszawie, uczniowie szkół ponadgimnazjalnych zdobywali wiedzę o rozwiązywaniu problemów innymi sposobami niż ucieczka, a także musieli się zmierzyć z zadaniem przekonania uciekiniera do powrotu do domu.

Zdarza się obok nas
Jesienią 2015 r. ruszyła kolejna kampania Fundacji ITAKA oraz Stowarzyszenia Aktywnie Przeciwko Depresji, która ma zwrócić uwagę na powszechność problemu depresji. Hasło: „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję” było wykorzystywane w spotach radiowych i telewizyjnych, na billboardach, a także podczas konferencji prasowej, na której promowana była książka „Twarze depresji”. Jej autorka, Anna Morawska, zaprosiła kilku znanych Polaków do podzielenia się z czytelnikami swoimi doświadczeniami związanym z tą chorobą. Zrobili to m.in. pisarz Tomasz Jastrun, dziennikarz Andrzej Bober, prezenterka telewizyjna Joanna Racewicz, aktor Piotr Zelt oraz poeta i dziennikarz Kamil Sipowicz. – Konferencja prasowa była okazją, by bohaterowie książki mogli opowiedzieć swoje historie. Mimo medialnego charakteru tego spotkania, dużo było w nim szczerości i prawdy. Naszym gościom bardzo zależało, by mówić światu o depresji – tak, by i inni przestali się wstydzić swojej choroby – opowiada Irena Musiałkiewicz z ITAKI, która koordynowała ten projekt. Jej zdaniem wielką wartością kampanii było też to, że udało się pokazać, jak bardzo wiele twarzy ma depresja również w innym sensie – bo nie zawsze oznacza jeden i ten sam schemat zachowania. Jedni w chorobie są smutni, starsze osoby z depresją są apatyczne, brak im motywacji i chęci do czegokolwiek, natomiast u młodzieży często ta choroba objawia się m.in. agresją. Po co zorganizowano kampanię? – By po raz kolejny pokazać, że warto szukać pomocy, że można się zwrócić do nas, zadzwonić albo napisać. I to działa – bo po każdej kampanii liczba osób kontaktujących się z nami zdecydowanie rośnie – zapewnia Irena Musiałkiewicz. Fundacja chciałaby pozyskać środki na dalsze prowadzenie antydepresyjnego telefonu zaufania. – Ten pierwszy kontakt, w którym dzwoniący mówi o swoich problemach i samopoczuciu, jest dla niego niezwykle istotny, bo często ci ludzie są mocno zagubieni, nie wiedzą, co się z nimi dzieje, ani gdzie powinni udać się po pomoc. Rozmowa z nami może nakreślić plan tego, co robić dalej – dodaje Irena Musiałkiewicz.

na początek


Oral Amateure

Street Peeing

black porn