Podziel się Wykop Zaćwierkaj

Masz to jak w banku

Uczą się na własnych błędach i krok po kroku dochodzą do celu. Poznają potrzeby lokalnych społeczności, zdobywają pieniądze i finansują projekty obmyślone przez rówieśników. Młodzi ludzie z YouthBanków zasługują na wielki kredyt zaufania

Tekst: Anna Błaszkiewicz

To była dla mnie taka odskocznia. Zainteresowałem się tą inicjatywą, bo nigdy nic podobnego w Żurominie się nie działo – mówi Dawid Przystup, który stał się członkiem 10-osobowego zespołu liderów YouthBank w swojej rodzinnej miejscowości. To właśnie liderzy, czyli młodzi ludzie w wieku 16-19 lat, przy wsparciu organizacji lokalnych, są motorem zmian w swoich społecznościach. Zaczynają od analizy potrzeb – dzięki niej mogą się np. dowiedzieć, że w okolicy brakuje miejsca spotkań dla młodzieży albo że ludzie zupełnie nie angażują się w działania na rzecz innych i warto pokazać im korzyści płynące z wolontariatu. Kolejny etap ich pracy to pozyskiwanie funduszy na realizację projektów, które mają coś zmienić w ich otoczeniu. Liderzy zwracają się do lokalnych firm, fundacji, instytucji i do osób prywatnych, szukają sponsorów, darczyńców i organizują akcje fundraisingowe. A kiedy zbiorą konkretną kwotę, organizują konkurs grantowy i spośród projektów zgłoszonych przez swoich rówieśników wybierają te, które ich zdaniem warte są zrealizowania i pomagają w doprowadzeniu tych inicjatyw do szczęśliwego finału. W podobny sposób YouthBanki działają w 24 krajach na całym świecie. Wśród najważniejszych zasad, którymi się kierują, jest m.in. otwartość na wszystkich młodych ludzi, promowanie dialogu i poszanowanie różnorodności, a także zapewnienie równych praw każdemu członkowi zespołu.

Poczuć na własnej skórze
Dawid wspierał realizację dwóch z sześciu projektów dofinansowanych przez jego zespół w konkursie grantowym. – Turniej piłki plażowej w Brudnicach udał się bardzo dobrze, wystartowało w nim kilkanaście drużyn, a potem zorganizowaliśmy jeszcze ognisko. Wszystkim tak się podobało, że latem cała impreza została powtórzona. Pomagałem też chłopakom, którzy postanowili urządzić zlot fanów gier komputerowych – najpierw rozmawiali o bezpieczeństwie w sieci, potem odbył się turniej. Dyrektor szkoły miał pewne opory, by udostępnić nam salę z komputerami, ale udało nam się go przekonać do tego pomysłu – opowiada Dawid. Przyznaje, że to była dobra okazja, by poćwiczyć umiejętności negocjacyjne. Nie ma już teraz oporów, żeby do kogoś pójść osobiście, jeśli coś trzeba załatwić. – To było fajne doświadczenie. Poczułem na własnej skórze, jak to jest coś zrobić, a nie tylko patrzeć, jak coś robią inni – mówi Dawid. Co było dla niego najtrudniejsze? – Najgorsze było czekanie na projekty. Do końca nie byliśmy pewni, czy w ogóle ktoś się zdecyduje wystartować w naszym konkursie grantowym. Wnioski zaczęły napływać na 2-3 dni przed końcem terminu, nam spadł kamień z serca, bo od razu zobaczyliśmy, że pomysły są fajne – tłumaczy. Z kolei Adriana Jabłońska z YouthBank Białobrzegi mówi, że najtrudniejsze były dla niej rozmowy z ludźmi podczas zbierania pieniędzy. – Robiliśmy różne akcje, np. sprzedawaliśmy ciasta, ale też dzwoniliśmy i chodziliśmy na spotkania do okolicznych firm i pytaliśmy, czy by nie chciały nas wesprzeć finansowo. To nie było łatwe, ale dałam radę – mówi Adriana. Udało im się zebrać 10 tys. zł i postanowili dofinansować pięć projektów, w tym ten zgłoszony przez Delfinki i Młodzieżową Grupę Ratowników Medycznych. To nad nim czuwała Adriana razem z koleżanką. – Okazało się, że pomysłodawcy są starsi od nas, na początku byłyśmy więc trochę skrępowane. Bo jak tu nadzorować 18-latków, gdy ma się 16 lat? – śmieje się Adriana. I dodaje, że to doświadczenie dużo ją nauczyło – przede wszystkim przełamała lęk przed wyrażaniem swojego zdania, stała się bardziej otwarta na ludzi i na nowe wyzwania, odnajduje się w pracy zespołowej. – Wcześniej byłam nieśmiała, nie angażowałam się w żadne działania społeczne. Teraz chętniej nawiązuje kontakty, mam więcej znajomych i nie boję się mówić, co myślę – tłumaczy.

Krok po kroku
W ramach pierwszej edycji projektu Fundacja dla Polski powołała trzy YouthBanki – w Płocku, Żurominie i Białobrzegach. Młodym ludziom udało się zrealizować 16 projektów o łącznej wartości 30 tys. zł. – Wyjątkowość tej inicjatywy polega na tym, że młodzież ma okazję uczyć się na własnych błędach. To prawdziwe wyzwanie dla dorosłych, by nie interweniowali, tylko pozwolili im sprawdzać różne rozwiązania, podejmować decyzje, brać za nie odpowiedzialność, a także ponosić porażki. Młodzi ludzie są w stanie zrobić naprawdę niesamowite rzeczy, bo nie widzą ograniczeń, jakie my dostrzegamy. Czasem, kiedy myślimy, że czegoś po prostu nie da się zrobić, oni próbują i udaje im się – mówi Marzena Kolczyńska z Fundacji dla Polski, koordynatorka krajowa projektu YouthBank. Podkreśla, że wszystkie osoby zaangażowane w tę inicjatywę cały czas się uczą. Liderzy biorą udział w szkoleniach i warsztatach, ale też na każdym etapie przedsięwzięcia muszą dać z siebie wszystko. Umiejętności, które zdobywają, przydadzą im się w życiu, np. podczas szukania pracy. – Zaczynają dostrzegać, że do każdego działania warto się dobrze przygotować, bo do celu dochodzi się krok po kroku. Na początku pytają, po co mają robić dokładny plan. Pod koniec już wiedzą, że dzięki planowi łatwiej nad wszystkim zapanować – dodaje Marzena Kolczyńska. Ale uczą się nie tylko liderzy. Przed członkami młodzieżowych zespołów, które składają wnioski w konkursie grantowym, także stoi wiele wyzwań. Pierwszy etap to weryfikacja formalna przygotowanych przez nich dokumentów, a drugi – indywidualna rozmowa, podczas której liderzy pytają o szczegóły ich projektu i pozwalają pomysłodawcom zobaczyć go z innej perspektywy. Podpowiadają, jak można go ulepszyć, udzielają wskazówek. Potem każda grupa ma jeszcze tydzień, by uzupełnić swój wniosek. Jednym z kryteriów oceny projektów jest ich oryginalność, rozumiana jako kreatywna odpowiedź na konkretną potrzebę lokalną. – Wszystkie zrealizowane projekty były ważne zarówno dla pomysłodawców, jak i dla całej społeczności. Jestem bardzo dumna, że młodzi ludzie zwrócili uwagę na to, że skoro coś dla siebie biorą, to równie dobrze mogą się tym podzielić z innymi. Więc jeśli np. zespół projektowy uczestniczył w kursie tańca, to zorganizował potem lekcje tańca dla kolejnych osób – dodaje Marzena Kolczyńska.

Czemu nie?
Patrycja Narodzonek, jedna z liderek YouthBank Żuromin, o możliwości włączenia się do projektu usłyszała w szkole, a że z zasady jest aktywna i tym razem pomyślała: „Czemu nie?”. Razem z koleżanką Martą wspierały realizację projektu „Odnowa Parku”, na którą grupa Poświętna Team z Bieżunia dostała aż 1000 zł. – Na początku chłopaki chcieli zrobić tylko boisko do siatkówki, powiedziałam im, że to trochę mało jak na miejsce spotkań. Postanowiliśmy zebrać większą grupę osób, które posprzątają cały teren, wytną krzaki. YouthBank kupił ławki i cement, chłopaki je zamontowali, zrobili też miejsce na ognisko. Zaangażował się nawet burmistrz – opowiada Patrycja. Latem ludzie chętnie tam przychodzili – pływali w rzece, grali w piłkę, siedzieli na ławkach, piekli kiełbaski na ognisku. Czego Patrycja nauczyła się podczas realizacji projektu? – Na pewno współpracy z innymi i zawierania kompromisów. Ciężko było dogadać się z chłopakami i zmobilizować ich do działania, musiałyśmy ich trochę przycisnąć – śmieje się dziewczyna. Projekt kończyli w czerwcu, to czas poprawiania ocen, trudno wtedy znaleźć wolne popołudnie. – Ale w końcu się umówiliśmy, przyszło około 20 osób, wystarczyły dwie godziny i było po robocie – dodaje. Jakie jeszcze projekty realizowali młodzi ludzie? – Przeróżne. Młodzież z Żuromina wydała np. tomik poezji ilustrowany zdjęciami i grafikami, w Płocku powstał teledysk w Polskim Języku Migowym, ale odbyła się tu też akcja „Rolki dla każdego”, której elementem był m.in. nocny przejazd na rolkach przez miasto – wylicza Marzena Kolczyńska. I dodaje, że właśnie rozpoczęła się druga edycja projektu, więc YouthBanków będzie teraz w sumie sześć. Najważniejsza jest jednak niesamowita zmiana, jaka już zaszła w młodych ludziach, którzy zaangażowali się w tę przygodę. – Kiedy szukaliśmy liderów, brałam udział w wybranych rozmowach rekrutacyjnych. Pamiętam osoby, które bardzo mało mówiły o sobie i o swoich celach. Widziałam, jak na kolejnych spotkaniach stopniowo zyskują pewność siebie, jak uczą się wyrażać własne zdanie, jak coraz lepiej potrafią argumentować swoje racje. Na spotkaniu finałowym, na którym wspólnie świętowaliśmy sukces projektu, podchodzili do mnie i mówili, że chcą brać udział w następnej edycji YouthBank i mają mnóstwo pomysłów. To był dla nich impuls, który pozwolił uwierzyć w siebie – mówi Marzena Kolczyńska.

na początek


Oral Amateure

Street Peeing

black porn