Podziel się Wykop Zaćwierkaj

Dobiec do mety

Tekst: Anna Błaszkiewicz

Zaproszeni do studia telewizyjnego goście stoją w rzędzie. To dwoje ekspertów i trzyosobowa rodzina w kombinezonach narciarskich, czapkach i goglach, bo rozmowa ma dotyczyć tego, co najmodniejsze na stoku. Wśród nich jest też aktor Bartek Topa. Kręci się niespokojnie, a przedstawiony przez prowadzących jako zapalony narciarz, mówi: „Lubię jeździć na nartach”. Rozmowa nabiera rozpędu, on dotyka ubrań innych gości, trzepocze rękami, kołysze się. Gdy pojawia się wątek bielizny termicznej, stwierdza: „Ja się nie pocę”, a zapytany o to, jakie stroje preferuje, dodaje: „Ja jeżdżę na nartach, ale ze stoków”. Prowadzący próbują ratować sytuacje, dopytują, czy w kożuchu, czy w goreteksie, on odpowiada, że bardzo nie lubi kożuchów na mleku. Chodzi po studiu, kamery wyraźnie próbują go już omijać, koncentrując się na detalach. Tego dnia program „Pytanie na śniadanie” kończy się 2 minuty wcześniej niż zwykle, a Bartek wychodzi z telewizji nieprawdopodobnie podekscytowany, z walącym sercem. Jego agentka dostaje telefon, że dzieje się z nim coś złego i powinna zainterweniować, bo może zrobić krzywdę sobie lub innym. Portale plotkarskie szaleją, tym bardziej, że w sieci pojawiły się też amatorskie filmiki, na których Bartek bardzo dziwnie zachowuje się w metrze, w knajpie, w sklepie. Internauci komentują: jest chory psychicznie, cały czas pijany, bierze narkotyki. – Wtedy już wiedzieliśmy, że nasza akcja, prowadzona z podziemia, będzie prawdziwym przełomem. Od samego początku byłem przekonany o sensowności tych wydarzeń, ale dopiero teraz mam świadomość, jak bardzo było to wszystko ryzykowne – przyznaje Bartek Topa. W spocie wyjaśniającym całą akcję mówi:. „Dla mnie to było zadanie aktorskie, a dla wielu ludzi to codzienność, z którą muszą się zmagać”.

Autyzm jest
Kampania „Autyzm – całe moje życie”, dzięki której wiele osób po raz pierwszy usłyszało o tym zaburzeniu, była w tajemnicy przygotowywana przez Fundację SYNAPSIS, reżysera Tomka Wlazińskiego, Agencję Reklamową PZL, Papaya Films oraz Studio Lunapark. Łukasz Kościuczuk, kierownik działu promocji i fundraisingu w SYNAPSIS, jest przekonany, że ta akcja stała się kamieniem milowym zarówno w sposobie mówienia o problemach społecznych, jak i w życiu wielu osób z autyzmem i ich rodzin. – To całe przedsięwzięcie było jak jazda na kolejce górskiej w wesołym miasteczku. Nie wiedzieliśmy, co się za chwilę wydarzy. Media plotkarskie, które – tak jak liczyliśmy – podchwyciły temat dziwnego zachowania Bartka, są bardzo nieprzewidywalnym graczem. Jednak udało nam się zrealizować cel, który sobie założyliśmy, a więc powiedzieć: „autyzm jest”. Choć jeszcze przez wiele tygodni po wyjaśnieniu sprawy, niektóre portale twierdziły, że Bartek wynajął SYNAPSIS, by pomogła mu ukryć jego uzależnienie – śmieje się Łukasz. Ale przypomina też dużo ważniejszą rzecz – bardzo emocjonalny list, który przysłał do fundacji dorosły mężczyzna z autyzmem. Napisał w nim, że teraz będzie bał się trochę mniej. – Pamiętam, że jak to czytaliśmy, niejedna osoba płakała. Rodzice naszych podopiecznych dawali nam też znać, że np. sąsiedzi, którzy zazwyczaj omijali ich szerokim łukiem, teraz podchodzą do nich i pytają, czy ich syn albo córka ma autyzm, bo widzieli kampanię. I ci rodzice nie czuli się już tak osamotnieni, bo ktoś zaczął mówić o ich problemie, często niewidocznym na pierwszy rzut oka – dodaje Łukasz.

Biegiem na pomoc
Dwa dni temu po projekcji „Karbali” – to film o naszych żołnierzach, którzy walczą w Iraku w 2004 r. – jeden z widzów zapytał mnie, czy jest jakakolwiek możliwość, że aktorzy poczują to samo, co czuli prawdziwi żołnierze. Powiedziałem: „Pan chyba żartuje”. Przecież ci ludzie spotykają się na co dzień ze śmiercią. My staramy się tego dotknąć, ale nie jesteśmy w stanie. Wokół nas na planie ciągle coś wybuchało, ktoś strzelał ślepakami, pracowaliśmy w kurzu i pyle, ale to wszystko było udawane – mówi Bartek Topa. I dodaje, że o udziale w kampanii SYNAPSIS opowiada z niekłamanym wzruszeniem. – Bardzo silnie poczułem wtedy, że nie zdajemy sobie sprawy, jak dojmująca jest samotność ludzi z autyzmem, którzy odbierają świat zupełnie inaczej niż my i nie mogą się tym z nikim podzielić – mówi. Joanna Grochowska, psycholog i wiceprezes SYNAPSIS, tłumaczy, że trudno nam zrozumieć, czego doświadczają takie osoby, ponieważ ich układ nerwowy, przede wszystkim mózg, w specyficzny sposób przetwarza informacje. Ich zmysły są zbyt wrażliwe albo niedostatecznie uwrażliwione, więc widzą, słyszą i czują inaczej niż my. A my tylko możemy obserwować ich zachowania – to, jak próbują porządkować przedmioty wokół siebie, jak fascynują się detalami, których nawet nie zauważamy, jak zasłaniają uszy, trzepoczą rękami czy kołyszą się, gdy chcą się uspokoić, jak powtarzają – niczym echo – usłyszane słowa albo w ogóle nie reagują na próby nawiązania z nimi kontaktu. – My, aktorzy, pracujemy na zmysłach, nasz organizm traktujemy jako narzędzie pracy. Kontakt z osobami z autyzmem rozpycha świadomość, prowokuje do refleksji nad człowieczeństwem – dodaje Bartek Topa. Jego współpraca z Fundacją SYNAPSIS cały czas trwa. Razem z dziennikarzem Łukaszem Grassem stwierdzili, że skoro są triathlonistami, mogą swój wysiłek dedykować osobom z autyzmem. – I to był początek akcji „Biegiem na pomoc”, która opiera się na pomyśle, by porównać wysiłek sportowców do tego, z czym na co dzień mierzą się nasi podopieczni. I to, i to wymaga systematyczności, nieustępliwości, determinacji, jasno obranego celu. Dopiero wtedy widać rezultaty i jest szansa, by dobiec do mety – tłumaczy Łukasz Kościuczuk. Do akcji włączyli się też m.in. Piotr Nowak, Marcin Dorociński, Tomasz Karolak, Waldemar Błaszczyk, Iwona Guzowska czy Maciej Dowbor. – „Biegiem na pomoc” trwa, a jedną z konsekwencji tego projektu jest to, że ja też zacząłem uprawiać triathlon i nieść wieść na temat autyzmu. Startuję w koszulce, która na plecach ma napis: „Szybko! Zwolnij autyzm. Wczesna diagnoza to dla dzieci szansa na samodzielność”. Kiedy przepłynę prawie 4 km, przejadę 180 km na rowerze, a na końcu muszę przebiec 42 km, to już tylko tak człapię do mety. I właśnie wtedy inni zawodnicy klepią mnie po plecach, gratulują akcji, dziękują za to, co robię. I to daje wielkiego kopa – mówi Łukasz.

Odkrywanie wysp
Fundacja SYNAPSIS udziela bezpośredniej pomocy – diagnozuje, prowadzi terapię indywidualną i zajęcia grupowe, dorosłym osobom ze spektrum autyzmu proponuje udział w projektach aktywizacji zawodowej, zapewnia im też pomoc prawną. Dostarcza również rzetelnej wiedzy na temat tego, jak wspierać ludzi z tym zaburzeniem – organizuje ogromną ilość szkoleń, kursów, konferencji dla specjalistów i dla wszystkich zainteresowanych. – Zależy nam na tym, żeby diagnozowane były jak najmłodsze dzieci, bo dzięki profesjonalnej pomocy, za kilkanaście lat będą sobie lepiej radzić w życiu – mówi Joanna Grochowska. Fundacja zabiega też o wprowadzanie zmian systemowych, by przepisy ułatwiały, a nie utrudniały osobom z autyzmem i ich rodzinom codzienne funkcjonowanie, a organizacjom pozarządowym umożliwiały niesienie im pomocy. – Nasza praca bywa trudna, np. wtedy, gdy nie uda nam się zdobyć pieniędzy na jakiś ważny cel. Zarobki też nie są imponujące. Ale trzyma nas tu świadomość, że realnie pomagamy innym i zmieniamy rzeczywistość dla ogromnej grupy ludzi. Kiedy ktoś mówi: „Pani Asiu, super, Maciek został przyjęty do zwykłej szkoły. Nigdy nie sądziłam, że to się uda” albo: „Powiedziała mi pani jak z nim pracować i jest dużo lepiej”, to daje siłę – mówi Joanna Grochowska. Ostatnio poznała dorosłego mężczyznę z autyzmem, bardzo dobrze funkcjonującego, który pracuje, ma żonę, dzieci, jest autorem kilku książek. I on użył niezwykle obrazowego porównania. – Jego zdaniem osoby z autyzmem można porównać do wysp. My wszyscy, tzw. neurotypowi, jesteśmy krajami, miastami, regionami na kontynencie. Jesteśmy ze sobą połączeni, w którą stronę nie pójdziemy, spotkamy drugiego człowieka. A wyspa jest otoczona przez wodę. Jeśli nie ma samolotu, promu czy statku, nie można się z niej dostać na ląd. I na odwrót – dotarcie z lądu na wyspę też wymaga wysiłku. Te wyspy są oczywiście przeróżne – niektóre całkiem płaskie, inne górzyste albo zalesione, są również wyspy tropikalne i pustynne. Tak różne są też osoby, które mają zaburzenia ze spektrum autyzmu. Ale odkrywanie tych wysp jest fascynujące – mówi Joanna Grochowska.

na początek


Oral Amateure

Street Peeing

black porn